Masturbacja: Czy religia blokuje potrzeby seksualne?

Nie mogę się nadziwić, że w XXI wieku ludzie latają na Księżyc, a na Ziemi są patokatolicy, którzy boją się własnej fizjologii. Ale jak widać, takie historie prawdopodobnie będą trwać do końca tego popierdolonego świata.

Spotkałem się z podobnymi obawami z różnych powodów, z których największym był spisek milczenia na temat seksu i mojego starokatolickiego wychowania. Z tego ostatniego może mniej. Pamiętam, jak pewnego razu masturbowałem się jako dziecko, przyszła moja matka, odsłoniła koc, pod którym się masturbowałem i uderzyła mnie w rękę, mówiąc, żebym tego nie robił. U mnie w domu w ogóle nie rozmawiało się na takie tematy, więc dorastałem w niewiedzy, a z innymi rzeczami działo się to samo. Gdy dziecko dorasta samotnie, naraża się na nietrafne interpretacje zdarzeń, co powoduje dezorientację i zbyt wiele informacji, które mogą nawet wzajemnie się wykluczać.

Jak poruszać się w takim zamieszaniu? Przez bardzo długi czas miałem błędne przekonanie na temat zła masturbacji. Myślę, że główną przyczyną była niska samoocena i niepewność. Niska samoocena zmusiła mnie do szukania dowodów na swoje wady (jest ich wiele) i walki z nimi. Oczywiście jako dorosła osoba podjąłem kilka prób zaprzestania masturbacji i przyznam, że gdy mi się to udało, poczułam coś w rodzaju duchowego przebudzenia, przynajmniej tak to wtedy przeżywałem. Niestety porażka była do przewidzenia, musiałem jakoś zaspokoić swoje naturalne potrzeby.

Otrzymuj nowe treści od razu po publikacji!

Więcej zdjęć od:

Dołączając do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych w Polityce prywatności.

Bóg vs masturbacja

Niestety, porażka ponownie posłużyła mi do samogwałtu, modelu zapożyczonego z archetypu uświęconego masochizmu, jak ładnie to nazywa teoria psychoanalityczna. W końcu zdecydowałem się stworzyć styl życia, który poprawi moje życie. Świadomy zła, jakie niesie ze sobą dobra edukacja, powoli i stopniowo, na tyle, na ile to możliwe, zacząłem usuwać z umysłu i duszy przekonania, które utrudniały mój rozwój. Na pierwszym miejscu były wierzenia w Boga, religię i grzech. Usunąłem z wnętrza koncepcję grzechu i zastąpiłem ją koncepcjami występku i błędu, choć żadnego z nich nie można wspominać w kontekście masturbacji.

Wierzyłem w Boga, jakkolwiek go rozumiem, który jest dobrą i bezwarunkową miłością, która akceptuje mnie takim, jakim jestem, ze wszystkimi moimi siłami. Zacząłem akceptować siebie i swoje potrzeby oraz zacząłem bardziej podążać za swoimi pragnieniami seksualnymi. Po wielu latach wewnętrznych zmagań pokonałam przeszkody stawiane przez kulturę, społeczeństwo, edukację i przez nie siebie, aby choć trochę zbliżyć się do szczęścia. Muszę przyznać, że po drodze wspierała mnie grupa życzliwych osób, którym mogłem zwierzać się ze swoich problemów i dylematów, co powoli, ale skutecznie uwalniało mnie z kajdan.

Potrzeby są silniejsze?

To nie jest tak, że już nigdy się nie pojawią, ale dziś mogę im odmówić i działać niezależnie. Od momentu zaakceptowania swoich pragnień i potrzeb masturbacji zaczęła sprawiać mi prawdziwą przyjemność. Czasem mam wrażenie, że mi się nie chce, ale mimo to próbuję, albo traktuję to jako sposób na odreagowanie stresu, nie ma w tym nic złego. Obecnie jestem w związku i nadal się masturbuję. Nie widzę w tym nic złego.

Ten związek nieco zmniejszył moją potrzebę posiadania penisa w ręce, co moim zdaniem jest świetną rzeczą. To smutne, kiedy degraduje się rzeczy niezbędne do dobrego funkcjonowania i wykorzystuje taką propagandę do celów osobistych, bo ci, którzy mówią o masturbacji, jakby była zła, mają jakiś cel, mam na myśli głównie rodziców lub kościół. , może wręcz przeciwnie, bo też się tego od kogoś nauczyli. Rozwód trwałby długo. To wszystko na dzisiaj. Dziękuję.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top