Powrót do rozbieranych wrażeń

Byłem już po rozstaniu z Darią, ale nie przeżywałem tego, bo miałem duży kocioł w pracy i porno, które umilało mi popołudnia. Przyznaję, że uzależniłem się od masturbacji, a pieszczenie jaj i chuja stało się moim nowym hobby. Jakbym w wieku 26 lat przeżywał ponowne dojrzewanie i odkrywanie ciała. Chodzenie nago po mieszkaniu wpłynęło też na to, że ubrania zaczęły mi przeszkadzać. W pracy było mi gorąco w jajka, cały czas swędziały i musiałem je poprawiać. W domu luźno mogły układać się między nogami, gdy gotowałem czy oglądałem telewizję.

Mimo to brakowało mi czegoś, jakby porno było słabym zajęciem czasu. Sięgałem już nie tylko po kategorie dla mężczyzn hetero. W gejowskich pornolach działo się więcej, było więcej emocji i doświadczania przyjemności. Nie podniecało mnie jebanie się dwóch kolesi w dupska, ale to jak wyglądały ich twarze, roztopione w przyjemności. Ale i tak porno stawało się nudne. Potrzebowałem nowych doświadczeń. Postanowiłem pojechać za miasto i się znów rozebrać. Tym razem byłem mądrzejszy, bo po przystanku, o którym pisałem ci tutaj Przystanek na męski orgazm, nauczyłem się nie zostawiać ubrań byle gdzie, ale zabierać plecak na telefon, klucze. Nawet gacie zostawiałem w samochodzie.

Szedłem leśną drogą, gdzie liczyłem się z grzybiarzami lub rowerzystami. To był chłodniejszy dzień, więc fiut odbijał się od nogi do nogi, a ja zamyślony szedłem przed siebie, podziwiając korony drzew. Nie byłem tego dnia napalony, potrzebowałem obcować z naturą, dotleniać skórę i cieszyć się promieniami słońca na moim ciele. Szedłem nagi z plecakiem, w którym znajdowały się tylko najpotrzebniejsze rzeczy (telefon, klucze do samochodu, koc, ręcznik i woda). Nic więcej, tylko ja i natura.

Otrzymuj nowe treści od razu po publikacji!

Więcej zdjęć od:

Dołączając do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych w Polityce prywatności.

Mogłem zobaczyć lisa przebiegającego drogę, słuchać śpiewu ptaków i zastanawiać się, co zrobię gdy ktoś mnie zobaczy, zacznie krzyczeć, wyzywać albo atakować. Na próżno było szukać ludzi, pomimo gorącego lata, nikt nie kwapił się wychylać nosa poza dom. Słońce parzyło, nie dało się oddychać, ale czapka z daszkiem chroniła moją głowę.

Bose stopy co chwilę kuły kamienie albo gałęzie, ale szedłem tą główną drogą przez las. Nawet nie liczyłem czasu, te 30 minut pieszo ponownie nie były rozsądne, zważywszy na fakt, że samochód był daleko, a ja nagi szedłem drogą, której nie znałem. Powoli uświadamiałem sobie, że może to nie jest naturyzm, a ekshibicjonizm? Ale nie obchodziły mnie definicje, ani określanie czy to dla mojej płci przystoi, czy nie. Pomyślałem nawet, że chciałbym mieć kolegę, z którym mógłbym wspólnie spędzać czas w ten sposób i pozwalać sobie na orgazmy w naszym towarzystwie.

Nagle przede mną dostrzegłem widok, którego nie spodziewałem się, przede mną droga, przez którą przebiegała rzeka. Nie chciałem się zatrzymywać, ale postanowiłem sprawdzić głębokość.

Rzeka była zimna, ale jaja jakby chciały zostać schłodzone do niskiej temperatury. Fiut stał się malutki, wręcz mikroskopijny, a jajka stały się sztywne i jędrne. Woda była płytka na tyle, że główka kutasa wychylała się ponad powierzchnię wody. Spędziłem tam dłuższą chwilę, dając się ochłodzić mojemu ciału.

Ponownie wyjąłem telefon i zacząłem sobie strzelać foty. Kocham się fotografować, a potem oglądać te zdjęcia w domu. To takie przyjemne i budujące ego. Tamten moment nie miał końca, nic się nie liczyło, a ja czułem się szczęśliwy, spełniony i dopieszczony jak nigdy wcześniej.

Bateria się rozładowywała, więc wyłączyłem lokalizację i chwilę poprzeglądałem wcześniej zrobione zdjęcia. Trochę się podnieciłem, ale nie chciałem jeszcze się dotykać. Uznałem, że zostawię to sobie na lepszy moment. Uznałem, że gdy dojdę gdzieś daleko, to ekscytacja będzie większa, gdy podniecenie zejdzie, a ja zorientuję się, że nie mam pojęcia, gdzie jestem, w dodatku bez ubrań z dala od samochodu. Owszem miałem zapisaną pinezkę na mapach, ale zasięgu już tu nie było.

Zauważyłem, że rzeka jest na tyle płytka, że mógłbym iść wzdłuż niej, więc, zamiast kontynuować trasę po suchym lądzie, postanowiłem kontynuować nago rzeką. To było ciekawe doświadczenie, jak survival, którego moja męska natura doceniła. Gdy było głębiej, niosłem plecak nad głową, a gdy znów było płytko, zakładałem na plecy. Nagle spostrzegłem, że brzegi są pokryte gliną, naszedł mnie kolejny jakże męski i nietypowy pomysł.

Całe ciało miałem pokryte gliną i błotem, co postanowiłem też uwiecznić. Masturbacja była nieziemska, ale nie chciałem jeszcze dochodzić. Woda robiła się już zimna, więc postanowiłem założyć plecak i z gołym fiutem ruszyć dalej. To dość dziwne, bo mając tyle nagiej drogi już za sobą, coraz mniej odpowiedzialne było iść dalej, gdzie las był mi zupełnie obcy. Ale z brudnym kutasem, w takim stanie postanowiłem wędrować dalej, tym razem już leśną drogą, aby nie dać sobie szansy na zmycie tego brudu. Nagle dotarłem do miejsca biwakowego, na którym stał jeden namiot.

Zorientowałem się dopiero po kilku minutach, ponieważ tak się ktoś ustawił, że nie dostrzegłem go w krzakach, zwłaszcza że był w wojskowych barwach. Trochę jak moje krocze, które po zaschnięciu błota i gliny przybrało zielonego koloru. No dobrze, ale gdzie są ci ludzie? Czy minąłem, ich idąc tędy, a może przeprawiając się przez rzekę? Może to osoby, które poszły na kajaki i mogły przepływać rzekę, narażając mnie na ekshibicjonizm? Tyle pytań w głowie i brak racjonalnego wytłumaczenia. Nie wiem, czy w namiocie ktoś był, ale cisza dookoła napawała mnie niepokojem.

Obok była rzeka i mogli być tam rybacy, ale namiot stał tam jakby pozostawiony do powrotu właścicieli. Postanowiłem ponownie zaryzykować i eksplorować pobliską rzekę, aby sprawdzić, czy ktoś tam jest. Wydawało mi się, że byłem tam zupełnie sam. Postanowiłem usiąść na chwilę i nacieszyć się tym spokojem. Nagle usłyszałem damską i męską rozmowę, pewnie szli ze spaceru po lesie. Postanowiłem wstać i szybko się oddalić. Mogli być zaskoczeni, widząc tylko goły tyłek pod plecakiem, więc wstyd byłby mniejszy.

Nie zatrzymywałem się, idąc swoim tempem w stronę ciemnego lasu, ponieważ zachód słońca był za mną. Odwróciłem się, ale nikogo jakby nie było. Byłem zawiedziony, bo liczyłem na to, że ktoś mógłby dostrzec moje ciało, które tak bardzo mi się podobało i chciałem, aby ktoś je zobaczył w pełnej okazałości.

Po kilkunastu minutach w zamyśleniu trafiłem na polanę, która nie miała żadnej drogi. Kierowałem się w kierunku, z którego ciągle podążałem, nawet nie wyciągając telefonu z plecaka. Straciłem rachubę czasu, więc jeszcze przez chwilę chciałem nacieszyć się słońcem. Nie byłem szczególnie podniecony, więc gdy zorientowałem się, że mój kutas wciąż jest w zaschłej glinie i ziemi, dotarło do mnie, że trzeba byłoby go umyć, aby nie pobrudzić samochodu i ubrania, gdy już dotrę do samochodu.

W lesie robiło się coraz ciemniej i zimniej. Komary powoli gryzły mnie w plecy, a jajka sztywne od gliny powoli oczyszczały się z brudu, który sam odchodził. Postanowiłem wyciągnąć telefon i sprawdzić, jak daleko jest samochód. Wychodziło, że przede mną jakieś 10 minut pieszo przez zarośla. Uznałem, że to idealny moment na orgazm.

Postanowiłem zrobić coś innego, idąc do samochodu i waląc konia. Żeby dodać więcej ekscytacji, postanowiłem batorzyć się bez opamiętania, nie zważając, że z powodu suchej gliny, mogę uszkodzić napletek. Szedłem przez las, jęcząc z rozkoszy, wyglądając jak pierwszy człowiek, wydający dzikie odgłosy. Dotarłem do swojego samochodu, kładąc jajka na zimnej masce samochodu, szczytując aż na przednią szybę, wyginając się na różne strony, spontany w jękach i krzyku. Całą dłoń miałem w gęstej spermie, błocie i glinie, nie zważając, ale nie przestawałem jeszcze przez chwilę, aby dać sobie tę rozkosz.

W samochodzie miałem chusteczki, więc postanowiłem poszukać kluczyków, aby dokładnie się wytrzeć i zmyć brut dopiero w domu. Szukałem kluczyków kilka minut, ale nie mogłem ich znaleźć. Uświadomiłem sobie, że musiały mi wypaść, gdy na polanie wyciągałem telefon. Tym razem znów nie miałem szczęścia. Postanowiłem zostawić plecak pod autem, a tylko z telefonem i nago wrócić w mroku na miejsce, aby odnaleźć kluczyki.

Na miejscu pasła się sarna, więc zaczęło mnie zastanawiać, czy masturbując się, będę na tyle cicho, aby jej nie spłoszyć? Udało się, orgazm wylewał się aż po jądrach, a sarna ani drgnęła. Kluczy szukałem z zaspermionymi nogami kilka minut, ale udało się je znaleźć. Powrót do samochodu to była wojna z komarami. Powrót do domu spokojny i odprężony, a sen szybki, bo na rano do pracy.

4 thoughts on “Powrót do rozbieranych wrażeń”

  1. Świetny artykuł. Naprawdę dobrze napisane. Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Po prostu super artykuł. Będę polecał to miejsce i regularnie odwiedzał, aby przejrzeć nowe posty.

  2. Dla mnie to zaskoczenie że ktoś ma taką odwagę zwłaszcza w Polsce iść tyle kilometrów bez ubrań przez las. Stary weź w plecak coś do ubrania się bo jak trafisz na kogoś nietolerancyjnego to będzie przypał

  3. Przejść cały las i trafić na namiot? To musiałbyć jakiś rezerwat ale tam za rozbieranie się są kary!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top